Liebe ist für alle da!

Niedawno, po czterech latach czekania, ukazał się kolejny album grupy Rammstein pod tytułem "Liebe ist für alle da". Jako, że należę do tych, którym "Rosenrot" i "Reise, Reise" podobały się, kupiłem i ten album (kupiłbym nawet gdyby kosztowała, jak poprzednie, 50zł zamiast 30-paru). Na necie można znaleźć dużo niepochlebnych opinii na temat tej płyty, a jako, że mi przypadła do gustu postanowiłem się podzielić moimi odczuciami.

Z jednej strony nie dziwię się, że jakaś część fanów nie lubi tej płyty, bo trzeba przyznać, że nie ma w tym wiele Rammsteina sprzed "Reise, Reise", z drugiej strony ta muzyka jest bardzo fajna, tak jakby wreszcie znaleźli to czego zaczęli szukać na "Reise, Reise" i ostro kontynuowali na "Rosenrocie". Jak się dobrze zastanowić, nie ma na tej płycie utworu, który by mi się ewidentnie nie podobał, jak na przykład "Stirb nicht vor mir", większość natomiast jest fajna, a o sześciu powiedziałbym, że są zajebiste.

Płyta rozpoczyna się od bardzo fajnego kawałka pod tytułem "Rammlied". Można ją interpretować jako podziękowanie za oczekiwanie. Tekst ma niezły, a muzycznie jest bardzo przyjemny dla ucha.

Następny jest utwór pod tytułem "Ich tu dir weh". Ma interesujący tekst, muzycznie jest przyjemny dla ucha. Nie porywa jakoś szczegółnie, ale można posłuchać.

Trzeci z kolei jest kawałek, który bardzo mi przypadł do gustu, "Waidmanns Heil". Ma całkiem zabawny tekst (jakimś cudem udało mi się go przetłumaczyć samemu ;p); bardzo chwytliwy refren i muzycznie bardzo przyjemna piosenka.

Czwarty z kolei jest "Haifisch". Kawałek zajebisty muzycznie, z przezajebistym tekstem, po prostu miód. Chyba najlepszy z całej płyty.

Następny jest przez niektórych uważany za najsłabszy kawałek pod tytułem "B********" ("Bückstabü"). Nie jest może jakiś bardzo ambitny, ale mi się podoba. Całkiem fajnie brzmi ten growl w wykonaniu Tilla.

Kolejny jest "Frühling in Paris". Kawałek, choć nie porywa, jest całkiem fajny. Jedyny mankament to to, że Till nie umie śpiewać po francusku. ;p

Siódmy z kolei jest "Winter Blut", moim zdaniem bardzo przyjemny kawałek z fajnym refrenem.

Ósmy z kolei jest utwór pod tytułem "Pussy", który osobiście bardzo lubię. I za tekst i za muzykę.

Następnie tytułowe "Liebe ist für alle da". Przyjemne, fajnie się słucha. Kawałek z jajem.

Dziesiąty jest kawałek pod tytułem "Mehr". Bardzo go lubię, bo ma dobry tekst, jest żywa, dobrze się słucha.

Na sam koniec (jak zwykle jedenasty) utwór pod tytułem "Roter Sand". Bardzo mi się podoba. Całkiem ciekawą sprawą, że umieścili na sam koniec taki "ludzki" kawałek, taki mówiący, że pełno jest chujstwa (o czym mówią poprzednie utwory), ale jednak jest też trochę piękna na świecie. Ma fajny tekst, i podoba mi się mimo, że jest najwolniejszy.

Reasumując muzyka z tej płyty jest zupełnie inna niż ta do której Rammstein przyzwyczaił na pierwszych płytach, jak dla mnie mogłoby być jednak więcej klawiszy (bo niestety mało ich tam słyszałem) i może już mniej podchodzi pod miano tanz metalu. Z drugiej strony, choć też bym chętnie posłychał na niej czegoś w stylu "Wollt Ihr das Bett in Flammen sehen" albo "Eifersucht", ale z drugiej strony chyba lepiej, żeby szukali czegoś nowego, nie koniecznie takiego jak to co było najfajniejszego w Rammsteinie; aniżeli mięliby tworzyć na siłę coś "Rammsteinowego", ale już bez takiego jaja jak dawniej, albo miałoby stać się kiczowate.


Komentarze do notki “Liebe ist für alle da!”

Zostaw odpowiedź