TOR do kurwy nędzy! Dziękuję za uwagę.
Ostatnio na BBO trafila mi się następująca ręka (S):
P 986 C AK102 K AK3 T K43
Impy, WE po partii.
Licytacja:
W N E S
1T* 1BA
Pas 2C Pas 3P
Pas 4P Pas...
(*) 1T = lepszy młodszy, 12-22HCP
1BA oczywiście 15-17HCP na równym, pozwoliłem sobie zainwitować ze względu na urodę swojej karty (w ręku mam 5,25 lewy + 2 blotkowe w atu = 7,25; 2,25 dodatkowej lewki to chyba nie tak dużo?). Partner bez problemu może mieć kartę z ktorą idzie końcówka, a ewentualna wpadka raczej nie zaboli w porównaniu do zysku z wygrania dogranej. Partner dopchnął. Wist T9, wyjechał stolik:
P Q107543
C QJ
K 1072
T 87
N
S
P 986
C AK102
K AK3
T K43
Nie powiem, nieco zmartwiła mnie jakość koloru atutowego w stole i ogólny kształt karty. Partner wylogował się, a ja zacząłem rzeźbić w gównie. Do wistu treflowego dołożylem blotkę ze stołu, E zasiadł asem. Powtarza damą trefl, którą przejmuję królem na ręku. Sytuacja nie była rózowa, bo pozostałe 2 lewe raczej oddam na figury pikowe, a jeszcze Walet pikowy był gotowy wziąć lewę. Co miałem biedny zrobić? Gram P9 z ręki. W dokłada waleta, stołowa dama utrzymuje się. E dołozył P2. To teraz sprawa była prosta. Oddałem na AK w pikach, wziąłem na waleta kier, damę przebiłem asem, na króla wyrzuciłem karo i gotowe. Pięć impów dla mnie. Całe rozdanie wyglądało tak.
P Q107543
C QJ
K 1072
T 87
P AKJ N P 2
C 9875 C 643
K J954 W E K Q86
T 92 T AQJ1065
S
P 986
C AK102
K AK3
T K43
Co ciekawe, nie byłem jedynym, który grał ten niezbyt trudny do rozegrania kontrakt. Bardziej dziwi mnie, że kilka par brało tylko 9 lew (ktoś wziął nawet 8 lew). No i to 4Tx-3 na drugiej lini... BBO. :)
Z mana programu evilwm:
BUGS
The author's idea of friendly may differ to that of many other people.
Przepiękne. :)
Ostatnio przyszło mi zaopatrzyć się w nowy komputer. Jako, że nie śpię na pieniądzach, moje wymagania nie są wysokie, a przydałoby się zabrać kompa tu i tam, wybór padł na notebooka HP 550. Jest to chyba najtańszy notebook HP jaki udało mi się wypatrzyć, a już na pewno najtańszym notebookiem z tak dobrym procesorem (Core 2 Duo), bo kosztował tylko 1500zł z torbą gratis.
Notebook ten ma procesor Intel Core 2 Duo 1,8GHz, 1GB RAM (można dołożyć jeszcze 3GB), dysk 160GB i zintegrowaną kartę graficzną Intela. W najnowsze gry nie pogram, ale do programowania, przeglądania netu (tego najwięcej) i grania w ulubione gry starczy.
Takie parametry wystarczają, żeby płynnie chodził Windows 7 x86 (nie zdecydowałem się na wersję x64 ze względu na małą ilość RAMu). Nawet nie ścina Visual Studio 2008 -- zamula dopiero przy większym obciążeniu, takim jak Firefox z kilkunastoma kartami i flashem na połowie z nich (zdarzyło mi się raz).
Jeśli chodzi o Linuksa, problemów z wydajnością oczywiście nie ma (chyba, że zainstaluje się KDE 4). Szczęśliwie sprzęt też nie sprawia zbytnich problemów. Karta bezprzewodowa działa bez żadnego kombinowania. Suspend to ram działa dobrze. Hibernacja natomiast (przez /proc/apci/power/state) nie działa, aczkolwiek nie próbowałem nic z tym robić, więc jest to raczej sprawa otwarta. Poza tym nie działa większość kombinacji fn+Fx (poza regulacją jasności, która działa źle ;p), ale mi tam to nie robi. Poza tym, żeby uśpić kompa muszę wpisać (nikt nie mówi, że z palca) mem do /proc/acpi/power/state, a nie zamknąć komputer, jak na windzie, ale to akurat lubie. Na Linie, wtedy wyłącza się tylko monitor.
Pod względem baterii, nie narzekam. Na Windowsie bateria, przy włączonym WI-FIu pociągnie niestety tylko 2 godziny (przy włączonej muzyce i małym obciążeniu). Ściemnienie matrycy (bardziej niż standardowe ustawienia przy odłączonym zasilaczu) pokowanie skoczyło mi do prawie 3 godzin, a po dodatkowym wyłączeniu WI-FI prognozował aż 3 i pół godziny.
Oczywiście, pod Linuksem jest znacznie lepiej (może nie tylko dla tego, że mam na nim Slacka z Ratpoisonem, a nie Aero): 2 i pół godziny przy matrycy na pełną jasność, 3 godziny przy ściemnionej matrycy, a po wyłączeniu WIFI nawet 5 godzin. oO Oszczędzania energii na procku jeszcze nie próbowałem. :D
Na sam koniec trochę o pozostałych rzeczach. Wizualnie, bez szaleństwa, ale mi tam się podoba taki minimalistyczny wygląd. Jedynym mankamentem tutaj jest fakt, że porty USB są po lewej stronie, ale nie narzekam, bo nie jest to wcale takie irytujące... Ogólnie rzecz biorąc, podoba mi się i polecam.
Nie wiem jak to się stało, że tak długo jest fanatykiem wszelkiej muzyki (ostatnio w jeszcze większym stopniu, rapem), a Fisza jeszcze nie znałem. Coś mi się obiło o uszy, ale w zasadzie nigdy nie słyszałem ani nie słuchałem. Ostatnio, zupełnie przypadkowo natrafiłem na jego koncert no i cóż. Pozamiatał. :D Przekozak. Szczególnie nie daje mi spokoju: http://w469.wrzuta.pl/audio/1dXLbpEQVFN/fisz_jestescie_gotowi
Niedawno, po czterech latach czekania, ukazał się kolejny album grupy Rammstein pod tytułem "Liebe ist für alle da". Jako, że należę do tych, którym "Rosenrot" i "Reise, Reise" podobały się, kupiłem i ten album (kupiłbym nawet gdyby kosztowała, jak poprzednie, 50zł zamiast 30-paru). Na necie można znaleźć dużo niepochlebnych opinii na temat tej płyty, a jako, że mi przypadła do gustu postanowiłem się podzielić moimi odczuciami.
Z jednej strony nie dziwię się, że jakaś część fanów nie lubi tej płyty, bo trzeba przyznać, że nie ma w tym wiele Rammsteina sprzed "Reise, Reise", z drugiej strony ta muzyka jest bardzo fajna, tak jakby wreszcie znaleźli to czego zaczęli szukać na "Reise, Reise" i ostro kontynuowali na "Rosenrocie". Jak się dobrze zastanowić, nie ma na tej płycie utworu, który by mi się ewidentnie nie podobał, jak na przykład "Stirb nicht vor mir", większość natomiast jest fajna, a o sześciu powiedziałbym, że są zajebiste.
Płyta rozpoczyna się od bardzo fajnego kawałka pod tytułem "Rammlied". Można ją interpretować jako podziękowanie za oczekiwanie. Tekst ma niezły, a muzycznie jest bardzo przyjemny dla ucha.
Następny jest utwór pod tytułem "Ich tu dir weh". Ma interesujący tekst, muzycznie jest przyjemny dla ucha. Nie porywa jakoś szczegółnie, ale można posłuchać.
Trzeci z kolei jest kawałek, który bardzo mi przypadł do gustu, "Waidmanns Heil". Ma całkiem zabawny tekst (jakimś cudem udało mi się go przetłumaczyć samemu ;p); bardzo chwytliwy refren i muzycznie bardzo przyjemna piosenka.
Czwarty z kolei jest "Haifisch". Kawałek zajebisty muzycznie, z przezajebistym tekstem, po prostu miód. Chyba najlepszy z całej płyty.
Następny jest przez niektórych uważany za najsłabszy kawałek pod tytułem "B********" ("Bückstabü"). Nie jest może jakiś bardzo ambitny, ale mi się podoba. Całkiem fajnie brzmi ten growl w wykonaniu Tilla.
Kolejny jest "Frühling in Paris". Kawałek, choć nie porywa, jest całkiem fajny. Jedyny mankament to to, że Till nie umie śpiewać po francusku. ;p
Siódmy z kolei jest "Winter Blut", moim zdaniem bardzo przyjemny kawałek z fajnym refrenem.
Ósmy z kolei jest utwór pod tytułem "Pussy", który osobiście bardzo lubię. I za tekst i za muzykę.
Następnie tytułowe "Liebe ist für alle da". Przyjemne, fajnie się słucha. Kawałek z jajem.
Dziesiąty jest kawałek pod tytułem "Mehr". Bardzo go lubię, bo ma dobry tekst, jest żywa, dobrze się słucha.
Na sam koniec (jak zwykle jedenasty) utwór pod tytułem "Roter Sand". Bardzo mi się podoba. Całkiem ciekawą sprawą, że umieścili na sam koniec taki "ludzki" kawałek, taki mówiący, że pełno jest chujstwa (o czym mówią poprzednie utwory), ale jednak jest też trochę piękna na świecie. Ma fajny tekst, i podoba mi się mimo, że jest najwolniejszy.
Reasumując muzyka z tej płyty jest zupełnie inna niż ta do której Rammstein przyzwyczaił na pierwszych płytach, jak dla mnie mogłoby być jednak więcej klawiszy (bo niestety mało ich tam słyszałem) i może już mniej podchodzi pod miano tanz metalu. Z drugiej strony, choć też bym chętnie posłychał na niej czegoś w stylu "Wollt Ihr das Bett in Flammen sehen" albo "Eifersucht", ale z drugiej strony chyba lepiej, żeby szukali czegoś nowego, nie koniecznie takiego jak to co było najfajniejszego w Rammsteinie; aniżeli mięliby tworzyć na siłę coś "Rammsteinowego", ale już bez takiego jaja jak dawniej, albo miałoby stać się kiczowate.
Terminal to jedno z ważniejszych narzędzi wielu użytkowników *nixów. Gdy używa się go często i czerpie się garściami z jego walorów, warto jest go dopasować tak, żeby wziąć maksimum. Wymaga to odrobiny pracy, ale myślę, że warto.
Podstawą podstaw jest czytelność. Jeśli nie mamy dobrze dobranej czcionki, dobrze dobranych kolorów, dużo tracimy. W przypadku terminala, sprawa jest dość prosta, bo czcionką zwykle zajmuje się system operacyjny, ale pozostają jeszcze kolory, które bardzo ułatwiają pracę. Pomijając fakt, że warto ustawić w ustawieniach programu powłoki aliasy, które będą uruchamiać programy (na przykład ls) tak, żeby używały kolorów; warto się zająć też samymi kolorami. Nie zawsze są one dobrze dobrane. Na przykład niebieski jest za ciemny, żółty wygląda brzydko, biały za jasny i takie tam. Na szczęście możemy je przedefiniować w bardzo prosty sposób. Jak zapewne wielu osobom wiadomo, terminal używa 8 kolorów, które nazywają się 0=black, 1=red, 2=green, 3=yellow, 4=blue, 5=magneta, 6=cyan, 7=white. Do zmieniania ich definicji używamy sekwencji ze znakiem "escape". Składnia jest bardzo prosta: ^[]Pxrrggbb, gdzie ^[ jest znakiem escape (można go uzyskać na wiele sposobów, na przykład wywołując cat z przekierowaniem do pliku i wciskając ESC), x jest numerem koloru, a rrggbb jest definicją koloru w rgb, szesnastkowo. Ja na przykład mam następującą definicję:
echo "^[]P0000000 ^[]P1ff0000 ^[]P200ff00 ^[]P3ffff00 ^[]P43030ff ^[]P5ff00ff ^[]P600ffff ^[]P7909090"
Oczywiście nie samym terminalem żyje człowiek. Żyjemy w XXI wieku, mamy X11 i używamy wirtualnych terminali. Mamy tu wiele różnych opcji: Konsole, Terminal, klasyczny xterm czy mój faworyt, urxvt. Oczywiście sam wybór odpowiedniego emulatora terminala to no nie wszystko. Trzeba go jeszcze dobrze skonfigurować. W przypadku tych łatwych programów nie jest to trudne, jednak nie każdemu muszą one pasować. Ja na przykład lubię urxvt i pokażę jak go szybko i sprawnie skonfigurować.
Podstawową konfigurację można przeprowadzić za pomocą linii poleceń (opcja dla mało wymagających), używając takich przełączników jak -bg (kolor tła), -fg (kolor tekstu) i -fn (czcionka). Moim zdaniem jednak to za mało, żeby mieć ładny emulator terminala (poza tym ta metoda jest dobra tylko do wywoływania z menu). Dlatego też polecam grzecznie przejrzeć manuala i zabrać się do pracy (lub skorzystać ze ściągawki poniżej :D).
W przypadku (u)rxvt, konfiguracja odbywa się poprzez wpisanie odpowiednich wartości (tzw. resources, wszystkie można znaleźć w manie) do ~/.Xdefaults (choć może to być jeden z kilku innych, też do wyszperania w manie). U mnie wygląda to tak:
URxvt.background: black URxvt.foreground: white URxvt.color0: #dddddd URxvt.color1: #ff0000 URxvt.color2: #00ff00 URxvt.color3: #ffff00 URxvt.color4: #5050ff URxvt.color5: #ff00ff URxvt.color6: #00ffff URxvt.color7: #ffffff URxvt.cursorColor: #00ff80 URxvt.cursorColor2: #000000 URxvt.font: -*-courier-medium-r-*-*-25-*-*-*-*-*-*-2 URxvt.mfont: -*-dejavu sans-medium-r-*-*-17-*-*-*-*-*-*-u URxvt.title: Terminal URxvt.virtualBell: True URxvt.loginShell: True URxvt.scrollBar: False URxvt.termName: xterm
Sprawa jest dość prosta. Jak widać wszystkie wpisy zaczynają się od URxvt. Wpisy colorn (gdzie 0>=n >=7) definiują kolory (numery analogiczne do tych przestawionych poprzednio); cursorColor definiuje kolor kursora; cursorColor2 to kolor tekstu podświetlonego kursorem; font deklaruje standardowy font; mfont -- font dla znaków unikodu; title definiuje nazwę terminala (skrypty mojego systemu nie rozpoznają rxvt-unicode i produkują nieprzyjemny komunikat przy logowaniu); virtualBell emuluje brzęczyk systemowy; loginShell na true sprawia, że terminal standardowo jest login shellem, a scrollBar włącza pasek przewijania.
Ładny wygląd terminala to ciągle nie wszystko. Może nawet mniej ważna część. Bardzo istotną sprawą jest program powłoki, bo pozwala bardzo przyspieszyć pracę (a nie tylko nie spowalniać, jak w przypadku terminala). Oprócz popularnego w świecie Linuksów Basha mamy do dyspozycji jeszcze kilka godnych uwagi programów powłoki. Od siebie polecę zsh (ze względu na bardzo duże możliwości -- taki fvwm wśród shelli ;p) i tcsh którego konfigurację opiszę.
Na początek jednak krótkie wyjaśnienie czemu tcsh. Mianowicie zsh jest jak dla mnie zbyt rozległy, różnorodność wszelakich opcji trochę mnie przytłaczała. Natomiast bash zdaje się być mało wyrafinowany, mało informacji ma w manie i w necie nigdzie nie znalazłem żadnych ciekawych konfiguracji. Za to tcsh ma całkiem spore możliwości i dobrą dokumentację (całą konfigurację udało mi się zrobić na podstawie mana).
Konfiguracja tcsh to przede wszystkim plik .cshrc (ze względu ma to, że jest tylko rozszerzoną wersją csh). Taką konfigurację można podzielić na trzy części. Zanim zacznę jednak, myślę, że należy zaznaczyć, że ciąg znaków ^[ reprezentuje jeden znak "escape". W przypadku bindkey, wersja dwuznakowa powinna działać, w przypadku echo już nie koniecznie. Pierwszą częścią są zmienne konfigurujące program, ustawiane poleceniem set:
set savehist = 100
set addsuffix
set complete = "enhance"
set echo_style = "both"
set path = ( "/bin/" "/usr/local/bin/" "/usr/bin" "." )
set printexitvalue
set prompt = "%{\033[33m%}%c%{\033[31m%}%%%{\033[37m%} "
set rprompt = "[%T][%j]"
set prompt2 = ">"
set rmstar
Zmienna savehist określa ile kolejnych komend powinno być zapisywanych na dysku (jeśli nie ustawione, pamięta tylko komendy z obecnej sesji). Zmienna addsuffix sprawia, że przy dopasowaniu (tab completion) nazwy katalogu, pojawi się za nią znak / zamiast spacji. Ustawienie zmiennej complete na enhance sprawia, że przy dopasowywaniu nie są rozróżniane wielkie i małe litery, a także kropka, podkreślenie i myślnik nie są rozróżniane. Ustawienie zmiennej echo_style na both sprawi, że polecenie echo będzie rozróżniać opcję -n (brak znaku nowej linii na końcu) i będzie rozpoznawać sekwencje ze znakiem "\". Path chyba jest dość oczywisty, poza składnią typową dla csh. Jak ładnie widać, oprócz standardowych "binów" dodałem sobie bierzący katalog. Zmienna printexitvalue sprawia, że jeśli program zwóci wartość niezerową, csh to zakomunikuje. Zmienna rmstar natomiast sprawia, że zostaniemy poproszeni o potwierdzenie w przypadku wywołania magicznego "rm *". Niestety nie dotyczy to np "rm katalog/*".
Zostały nam jeszcze trzy ważne zmienne ustalające prompt. Jest to jedna z kluczowych rzeczy jeśli chodzi o wygodę pracy z powłoką. Podstawowy prompt składa się z dwóch części, podobnie jak w zsh, wyrównanej do prawej i do lewej. Użyte przeze mnie symbole to: %c (nazwa bieżącego katalogu), %% (czyli procent ;)), %T (czyli godzina w systemie 24-godzinnym) i %j (ilość zadań uruchomionych w tle). Warto również zwrócić uwagę na trochę nietypowy sposób ustawiania kolorów (choć w gruncie rzeczy, dużej różnicy w stosunku do np Basha nie ma). Dla nie wtajemniczonych dopowiem, że % jest używany jako znak zachęty dla nie-roota w csh (tak jak $ w bashu). Na koniec zostaje zmienna prompt2, która definiuje znak zachęty podczas definiowania kolejnych linii pętli foreach i while.
Następną część stanowią definicje skrótów klawiszowych.
bindkey "\t" complete-word-fwd bindkey "^[[Z" complete-word-back bindkey "^[[3~" delete-char bindkey "^A" expand-glob bindkey "^[[6~" i-search-back bindkey "^[[5~" i-search-fwd
Nie jest tego dużo, ale potrafi sporo. Po pierwsze, na tab mam tab-completion z tą właściwością, że od razu dopasowuje pierwszą możliwość w przypadku gdy jest ich wiele. Na shift+tab (^[[Z) mam działanie odwrotne do taba (tj. wybiera poprzednie dopasowanie). Działanie delete (^[[3~) chyba jest oczywiste. :) Na ctrl+A (^A) mam rozwinięcie globu do pełnej postaci (wypisze wszystkie elementy pasujące). Na page up (^[[5~) i page down (^[[6~]) natomiast mam ustawione przeszukiwanie historii odpowiednio do przodu i do tyłu. Jest to bardzo przydatne, bo w trakcie pisania, powłoka podsuwa odpowiedzi, którą można zatwierdzić escapem lub enterem lub odrzucić w razie niepowodzenia -- CTRL+G.
Trzecią i ostatnią grupą są aliasy, równie przydatne. Wyjaśnię bardzo pobieżnie, bo prawdopodobnie większość będzie oczywista dla większości użytkowników konsoli.
alias df "df -h" alias du "/bin/du -h --max-depth=0" alias duv "/bin/du -h --max-depth=1" alias duvv "/bin/du -h" alias for "foreach" alias ls "ls --color -FbxhC" alias la "ls -a" alias ll "ls -l" alias lll "ls -la" alias mntc0 "sudo mount /dev/hdc /mnt/cd0 -o uid=bartek" alias mntc1 "sudo mount /dev/hdd /mnt/cd1 -o uid=bartek" alias mntf "sudo mount /dev/sda /mnt/flash -o uid=bartek" alias mntf1 "sudo mount /dev/sda1 /mnt/flash -o uid=bartek" alias umntc0 "sudo umount /mnt/cd0" alias umntc1 "sudo umount /mnt/cd1" alias umntf "sudo umount /mnt/flash"
Alias df, dość oczywisty; z opcją, która każe wyświetlać wielkości w potęgach kilobajta. Aliasy du, duv i duvv to du z analogiczną opcją do df i w różnych poziomach "wylewności" (ang. verbose :)). W tym przypadku wywołuję du pełną ścieżką, gdyż samo du jest rozpoznawane jako alias. for jest aliasem dla foreach, który jest odpowiednikiem bashowego for w csh. ls, la, ll, lll to chyba dość typowe aliasy dla różnych wariacji na temat ls. Na koniec aliasy do montowania płyt cd i pamięci flash. Ot tak, żeby sobie oszczędzić czasu, bo trochę pisania jest. Podobnie z aliasami do odmonowywania powyższych.
W prawdzie jest jeszcze wiele rzeczy ułatwiających pracę z konsolą, takich jak nauczenie się języka powłoki, seda, awka, perla i całej reszty na fest; aczkolwiek myślę, że TO już daje możliwość uzyskania już dosyć silnego narzędzia. Zwłaszcza że wybrane przeze mnie opcje to nie wszystko co proponują zaprezentowane narzędzia (odsyłam oczywiście do mana).
http://www.youtube.com/watch?v=dfhFGA_7ZWs
Ostatnio nie mogę przestać słuchać tej piosenki. Najsmutniejsze w niej jest to, że choć ma 25 lat (jak nie lepiej) to wciąż jest w większości (jak nie we wszystkim) wciąż aktualna...
Parę dni temu, po paru latach czekania, Rammstein wypuścił pierwszy singiel promujący ich nowy album. Singiel nazywa się "Pussy", a album ma się nazywać "Liebe ist für alle da" i wyjść pod koniec października bierzącego roku. Wraz z singlem wyszedł również teledysk, który wzbudził dość spore kontrowersje (których osobiście nie rozumiem, ale o tym trochę później), ze względu na to, że jest wulgarny, zawiera sceny pornograficzne i takie tam. Co więcej, nie są to takie pojedyncze ujęcia jak w przypadku teledysu do "Mann gegen Mann", te sceny zajmują bardzo znaczą część teledysku. Teledysk w wersji nieocenzurowanej można obejrzeć tutaj: http://visit-x.net/rammstein/. Tylko dla widzów dorosłych, nie odpowiadam za jego treść, itp.
Zarówno teledysk jak i sama piosenka bardzo mi się podobają, choć mogłyby wydawać się idiotyczne i nie na poziomie (uważam, że jest inaczej). Uważam również, że oburzenie jest zupełnie nie na miejscu. Myślę, że każdy szanujący się fan wie jakie są ich teksty (dajmy na to "Rein raus" czy "Te Quiero Puta!") i co się dzieje na ich koncertach (dajmy na to jedno z wykonań "Bück Dich"). Moim zdaniem teledysk i piosenka są zwyczajnie Rammsteinowe, a skalę zjawiska bym raczej traktował jako prezent dla długo oczekujących fanów, w niepewności co dalej będzie z zespołem.
Pomijając to wszystko, jest jeszcze jedno o czym warto wspomnieć. Daje jako takie pojęcie o tym co się znajdzie na nowej płycie, zwłaszcza, że zmiany jakie zaszły w albumach "Reise Reise" i "Rosenrot" zostały przyjęte bardzo różnie. Jeśli o mnie chodzi, bardzo lubię te dwa albumy i jestem dobrej myśli jeśli chodzi o "Liebe ist für alle da"
GDB jest jednym z ważniejszych narzędzi programisty w świecie *nixów. Zwłaszcza jeśli doliczy się jego frontendy. Tak czy inaczej, choć mogłoby się wydawać inaczej (ze względu na to, że jest w 100% CLI), jest bardzo potężnym i dość wygodnym narzędziem. Wystarczy poznać kilka podstawowych poleceń, żeby skutecznie odpluskwiać programy. Niestety nie znalazłem w polskim internecie, żadnych tutoriali o GDB, toteż postanowiłem się podzielić listą najczęściej używanych przeze mnie poleceń.
Na początek parę uwag technicznych. GDB, jak wspomniałem, uruchamiamy pod konsolą. Zwyle podajemy w linii polceń nazwę pliku z programem, który chcemy debugować (jeśli tego nie zrobimy, należy wydać polecenie "file <nazwa programu>"). Aby GDB miał dostęp do symbloli takich jak nazwy zmiennych, funkcji, itp, program musi być odpowiednio skompilowany (np. w przypadku gcc i nasma trzeba użyć przełącznika "-g"). Jeśli zamiast polecenia wpisze się pustą linię ("\n"), zostanie wykonanie poprzedniej operacji. Wpisanie w linii poleceń samych białych znaków nie spowoduje żadnego działania.
Gdy mamy załadowany program, z reguły robię jedną z dwóch rzeczy. Pierwszy przypadek to wystąpienie błędu takiego jak sygnały SIGSEGV i SIGABRT. Jest to szybka sprawa. Zaczynamy od razu od wpisania polecenia "run <linia poleceń>". Jeśli program jest interaktywny, działamy tak, żeby wywołać błąd. W momencie jego wystąpienia, GDB o tym poinformuje. Wówczas można użyć kilka razy polecenia "up", które poda miejsce, w którym została wywołana obecna funkcja. Zwykle pierwszych parę wywołań tego polecenia poda parę miejsc poza twoim programem (np. glibc). Przykładowo może wyglądać to tak:
bash-3.1$ gdb a.out GNU gdb 6.8 Copyright (C) 2008 Free Software Foundation, Inc. License GPLv3+: GNU GPL version 3 or later This is free software: you are free to change and redistribute it. There is NO WARRANTY, to the extent permitted by law. Type "show copying" and "show warranty" for details. This GDB was configured as "i486-slackware-linux"... (gdb) run Starting program: /tmp/a.out *** glibc detected *** /tmp/a.out: free(): invalid pointer: 0x0804a009 *** ======= Backtrace: ========= /lib/libc.so.6[0xb7de98c4] /lib/libc.so.6(cfree+0x90)[0xb7ded370] /tmp/a.out[0x80483b2] /lib/libc.so.6(__libc_start_main+0xe0)[0xb7d94390] /tmp/a.out[0x8048321] ======= Memory map: ======== 08048000-08049000 r-xp 00000000 03:06 575488 /tmp/a.out 08049000-0804a000 rw-p 00000000 03:06 575488 /tmp/a.out 0804a000-0806b000 rw-p 0804a000 00:00 0 [heap] b7c00000-b7c21000 rw-p b7c00000 00:00 0 b7c21000-b7d00000 ---p b7c21000 00:00 0 b7d72000-b7d7c000 r-xp 00000000 03:06 187042 /usr/lib/libgcc_s.so.1 b7d7c000-b7d7d000 rw-p 00009000 03:06 187042 /usr/lib/libgcc_s.so.1 b7d7d000-b7d7e000 rw-p b7d7d000 00:00 0 b7d7e000-b7ec4000 r-xp 00000000 03:06 601542 /lib/libc-2.7.so b7ec4000-b7ec5000 r--p 00146000 03:06 601542 /lib/libc-2.7.so b7ec5000-b7ec7000 rw-p 00147000 03:06 601542 /lib/libc-2.7.so b7ec7000-b7ecb000 rw-p b7ec7000 00:00 0 b7ee9000-b7f05000 r-xp 00000000 03:06 601584 /lib/ld-2.7.so b7f05000-b7f07000 rw-p 0001b000 03:06 601584 /lib/ld-2.7.so bf8de000-bf8f3000 rw-p bffeb000 00:00 0 [stack] ffffe000-fffff000 r-xp 00000000 00:00 0 [vdso] Program received signal SIGABRT, Aborted. 0xb7da8c66 in raise () from /lib/libc.so.6 (gdb) up #1 0xb7daa571 in abort () from /lib/libc.so.6 (gdb) #2 0xb7de196b in __libc_message () from /lib/libc.so.6 (gdb) #3 0xb7de98c4 in _int_free () from /lib/libc.so.6 (gdb) #4 0xb7ded370 in free () from /lib/libc.so.6 (gdb) #5 0x080483b2 in main () at x.c:5 5 free (x+1); (gdb)
Drugi, właściwy przypadek jest taki, że coś nie działa tak jak powinno. Wówczas trzeba już znać kilka poleceń i GDB może pokazać więcej mocy. Podstawą w takim wypadku jest ustawienie breakpointa w miejscu w którym zaczniemy analizować program. Używamy do tego polecenia "break <gdzie przerwać>" gdzie parametrem może być nazwa funkcji (np. main) lub numer linijki. W przypadku programów wieloplikowych, numer linii można podać w postaci plik_zrodlowy:numer. Jeśli nie ma nazwy pliku, przyjmowany jest plik z którego pochodzą obecnie analizowane instrukcje (przed uruchomieniem przyjmowany jest plik z punktem startowym - w przypadku c/c++ plik z funkcją main). Jest również możliwość podania adresu.
Gdy jesteśmy w odpowiednim miejscu, czas na przemieszczanie się w programie. Służą do tego, między innymi, polecenia:
Polecenia stepi i nexti działają analogicznie z tym, że wykonują tylko jedną instrukcję procesora.
Czasami uciążliwe jest to, że gdb wypisuje tylko jedną linijkę. Jeśli zachodzi potrzeba zobaczyć ją w szerszym konekście (nie mówiąc o przypadku, gdy w linii jest znak nowej linii) można użyć polecenia "list". Wówczas zostanie wypisana linia która zostanie wykonana jako następna, a także kilka poprzednich i kilka następnych. Jeśli tych kilka linijek to za mało, wpisać jeszcze raz, wówczas wypisanych zostanie jeszcze kilka następnych linii. Do polecenia list można dodać jeszcze numer linii (w takiej formie jak w break, może być również nazwa funkcji, itp). Wówczas zamiast obecnej linii, jako środkową będzie wzięta ta podana. W tym przypadku ponowne wpisanie polecenia zrobi to samo, a wciśnięcie entera wypisze kilka następnych".
Oczywiście można również podglądać wartości zmiennych. Służy do tego funkcja "print <wyrazenie>", gdzie wyrażenie może być praktycznie wszystkim. Może to być nazwa zmiennej, może to być wynik działania (na przykład dereferencji); może być to również rejestr procesora (wówczas należy przedzić go dolarem, np. "$eax"). Jest również możliwość wypisywania takiej informacji za każdym razem, gdy program zostaje zatrzymany. Wówczas używamy funkcji display. Tak wypisywane wartości są ponumerowane. Aby gdb przestał wypisywać tę wartość należy użyć funkcji "undisplay <numer>". Jeśli numer zostanie pominięty, usunięte zostaną wszystkie. W przypadku rejestrów jest również dodatkowa możliwość, funkcja "info registers", w skrócie "i r", która wypisuje stan wszystkich dostępnych rejestrów. Wygląda to mniej więcej tak:
(gdb) i r eax 0xa 10 ecx 0x804a048 134520904 edx 0x804a020 134520864 ebx 0xb7fb8ff4 -1208250380 esp 0xbfce0d20 0xbfce0d20 ebp 0xbfce0d48 0xbfce0d48 esi 0xb7ff8ce0 -1207989024 edi 0x0 0 eip 0x804858e 0x804858e eflags 0x200346 [ PF ZF TF IF ID ] cs 0x73 115 ss 0x7b 123 ds 0x7b 123 es 0x7b 123 fs 0x0 0 gs 0x33 51
Jest to trochę więcej niż w przypadku print, więc można dodać jeszcze nazwę rejestru. Wówczas wypisany zostanie tylko ten rejestr. Na przykład "i r eflags"
Czasami wypisywanie pojedynczych zmiennych to zdecydowanie za mało. Wówczas można użyć polecenia examine do wypisania zawartości pamięci z danego adresu. Ma ona postać "x/[ile][podstawa][typ] wskaźnik". Szczęgóły w "help x". Na przykład, aby wypisać 12 słów 16 bitowych, w systemie szesnastkowym, spod adresu zapisanego w rejestrze ebp:
(gdb) x/12xh $ebp 0xbfb76bd8: 0x6c48 0xbfb7 0xe390 0xb7e1 0xfce0 0xb7f8 0x8d00 0x0804 0xbfb76be8: 0x6c48 0xbfb7 0xe390 0xb7e1
To już wszystko. Tych poleceń używam najczęściej i one wystarczają do całkiem sprawnego debugowania, choć oczywiście jest to zaledwie mała cząstka możliwości tego programu, wystarczy poczytać pomoc (polecenie "help") do czego zachęcam.